Co mi pomogło pozbierać się po rozstaniu? Wielki rejs po Chorwacji!

Właśnie skończyły się wakacje. Jedni zapamiętują je lepiej, drudzy gorzej. Kilka lat temu lato rozpoczęło się dla mnie bardzo źle. Wtedy dopadł mnie syndrom rozstania z partnerką, z którą byłem w związku wiele lat. Byłem przekonany, że właśnie z tą, konkretną dziewczyną spędzę młodość, starość, całe życie. Los napisał jednak inny scenariusz. Po burzliwym rozstaniu nie mogłem się pozbierać. Postanowiłem  wyjechać gdzieś daleko, z dala od domu, naszych ulubionych miejsc. Ale wszystkie pizzerie, kina, sklepy przypominały mi o nas. Postanowiłem wyruszyć poza ląd, uciec z z dala od miłości. Wybrałem się w rejs po Chorwacji.

Dobijamy do Dubrownika w dobrych nastrojach

Rejs rozpoczął się w Splicie. Mieście, które słynie z niezwykłego uroku Chorwatów, a także fontanny w kształcie zwiniętej pięści. Idealny symbol dla mnie. Do Chorwacji dojechałem specjalnym autokarem, na pokładzie którego spotkałem naszą całą załogę. Poznałem nowych ludzi, którzy z pewnością wpłynęli na moje samopoczucie. Postanowiłem nie mówić im o tym, co mnie trapi. Skupiałem się na malowniczych krajobrazach. Dzięki nowej ekipie poczułem, że wkroczyłem do innego świata. Oni nie pytali co chwilę, czy sobie radzę. To było oczywiste. No i się ponownie zakochałem…. W Chorwacji.

To niesamowity kraj, którego nie da się poznać na pierwszy rzut oka. Wyspa wyspie nierówna, plaża plaży również. Ruszyliśmy do miasteczka Brač – wyspa, na której znajduje się to niezwykłe miejsce, podobno była ulubioną wyspa Afrodyty! To wyspa pełna ziół, pola rozmarynu, lawendy i szałwii, a nawet i plantacje tytoniu rozciągają się na jej delikatnych wzgórzach. Łatwo tu złapać oddech, zapomnieć. Następnie pomknęliśmy na wyspę Hvar – wyspę, która cieszy się największą ilością słońca w ciągu roku! Najjaśniejszy punkt na naszej mapie. Łagodny klimat wyspy wpływa na łagodne obyczaje. Przyjaźnie nastawieni tubylcy są bardzo opiekuńczy i bije od nich stoicki spokój, a przecież to Słowianie o gorącej krwi! Roślinność kusi bujnością i niesamowitymi zapachami. Pobyt na wyspie zadziałał na mnie jak długoletnie psychoterapia. Dostrzegłem uroki życia. Możliwości poznania, jakie stwarzają nam podróże.

Życiowe zmiany na morzu

Płynęliśmy dalej, nieco na południe i południowy-zachód. Z każdym dniem czułem się coraz lepiej. Wody Adriatyku wpływały kojąco na moje samopoczucie i chęć do życia. Wracały do mnie siły witalne. A do tego znalazłem nowych przyjaciół. Na nasz rejs wybrali się najróżniejsi ludzie – i to było w nim najpiękniejsze. Na morzu musieliśmy się zjednoczyć, pokojowo wspólnie działać na rzecz dobrej podróży. Zrozumiałem, jak wiele błędów popełniałem w związku i co doprowadziło do rozstania. Spojrzałem na siebie innymi oczyma. Dokonałem wglądu, jaki na lądzie był praktycznie niemożliwy. Czułem się jak nowonarodzony. A wszystko to przez rejs na jachcie… . Podróż, dzięki której odnalazłem nie tylko spokój ducha, odnalazłem siebie. Chorwaci mówią: woda morska jest dobra na wszystko. Trudno mi się z nimi nie zgodzić…

Jeśli i ty masz problem z sobą, nie wiesz co robisz, gdzie jesteś i kim jesteś – wyjedź, najlepiej z dala od lądu. Wybierz się na morską wyprawę, podczas której zadasz sobie mnóstwo pytań, które doprowadzą Cię do sensu.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *